środa, 21 września 2016

Recenzja książki Lisy Scottoline "Niegrzeczna dziewczynka"


Okładka książki Niegrzeczna dziewczynka   Od kilku miesięcy "poluję" w bibliotekach na książki napisane przez Lisę Scottoline, a są one dość popularne wśród moli książkowych. Kiedy natrafiłam na "Niegrzeczną dziewczynkę", przez myśl mi przeszło, że ten tytuł pasuje do utworu dla młodzieży i opowiada pewnie o niesfornej nastolatce.
Prawda jest oczywiście inna :) Co do samej fabuły, to zdradzę, że bohaterką główną jest sędzia Cate Fante, która wpada w poważne tarapaty, próbowano ją zwolnić, napaść, a w końcu zabić przez szalonego detektywa Russo i przebiegłą Emily. Fante musi poradzić sobie z społecznym napiętnowaniem i stara się uchronić przed tym swoją przyjaciółkę Ginę i jej autystycznego syna, Warrena. 
Całość wydaje się może nieco skomplikowana, ale to tylko pozory, powieść jest bowiem napisana lekkim piórem, akcja jest wartka, a napięcie stopniowane. Nie ma tu niepotrzebnych i rozpraszających opisów, lecz konkrety. Utwór został napisany tylko w 3. osobie, dlatego mam malutki niedosyt co do emocji, które przeżywała główna bohaterka (ale to chyba normalne po przeczytaniu tylu książek autorstwa Jodi Picoult). :)
Co tu dużo mówić, jak można czytać :) Zachęcam do zapoznania się z tą, ale również i innymi utworami Lisy Scottoline, bo naprawdę warto!





poniedziałek, 5 września 2016

Narodowe Czytanie 2016 - porażka czy dobry pomysł?

Kiedy pare lat temu, ówczesny prezydent Bronisław Komorowski wystąpił z inicjatywą stworzenia akcji Narodowego Czytania... wiele osób uznało to za świetny pomysł. Jak inaczej krzewić wśród Polaków zamiłowanie do polskiej literatury ? Jak promować utwory wielkich pisarzy ?
Jeśli spojrzymy na to całe przedsięwzięcie w ten sposób, idea jest szczytna, a organizacja Narodowego Czytania - łatwa . Trochę wysiłku pracowników szkół i bibliotek - i wszystko gotowe. Dzieciaki i młodzież czytają w swoich placówkach wybrany utwór, a bibliotekarze uwijają się np. w miejscu przestrzeni publicznej tj. park i zapraszają gości do wspólnego przeżywania tych wspaniałych dzieł.
Wszystko pięknie. Uczniowie próbujący coś zrozumieć z naprawdę trudnych utworów, tak na serio niewiele z tego wyniosą. W praktyce bowiem taki nastolatek z gimnazjum czy nawet podstawówki najczęściej nie ma takiej wiedzy historycznej i dojrzałości, żeby należycie odczytać wszystkie konteksty i problemy zawarte w wielkich dziełach tj. "Quo vadis".
Sama uczestniczyłam w tym roku w Narodowym Czytaniu, które miało miejsce w ostrowieckim parku miejskim i było zorganizowane przez Miejską Bibliotekę Publiczną. Wiecie jakie osoby przyszły w najliczniejszej grupie ? Nie jest to trudna zagadka. Emeryci. Ogółem - może jakieś 50 osób plus kilkunastu spacerowiczów, którzy podeszli bliżej, żeby zobaczyć co się dzieje. Osoby czytające, przepraszały za ewentualne błędy w czytaniu i podkreślały, że to naprawdę trudna lektura. No właśnie. Czy ktoś oprócz polonistów i wielbicieli tego typu utworów jest w stanie zrozumieć i (daj Boże) zainteresować się twórczością Sienkiewicza ? W szkołach to samo, dzieciaki i młodzież muszą, czy tego chcą czy nie, zapoznać się z "Quo vadis".
W dzisiejszych czasach, kiedy młodzi ludzie rzadko sięgają po książki, taka "zachęta" narzucona z góry może zniechęcić. A czy o to chodziło pomysłodawcom ? Młodzież, która czasem wręcz nałogowo korzysta z nowoczesnych dóbr cywilizacji, nagle, po przeczytaniu kilku stron tak poważnej lektury, zacznie się tym fascynować i chcieć dalej w to zagłębiać ? Nie sądzę.