poniedziałek, 26 lutego 2018

Wielki zaszczyt i mega radość - zostałam finalistką konkursu pisarskiego

Od kiedy pamiętam lubiłam pisać. Dużo czytałam, uwielbiałam zagłębiać się w literaturze i kontemplować jej piękno. Od książek przeszło do spisywania własnych refleksji na papier. Tych kartek, a potem zeszytów trochę się nagromadziło. Czas leciał, wiele się zmieniało, a ja wciąż coś tam "skrobałam" w notatniku. Niedawno przerzuciłam się na pisanie na komputerze. Stwierdziłam, że to wygodne w edytowaniu i mogę zaoszczędzić cenny czas. 
Staram się porządkować własne myśli i segregować pomysły do folderów, a i tak pojawia się bałagan. Kiedy już wena przeleje się na konkretny otwór i wygląda on w miarę przyzwoicie, publikuje go i wysyłam do nieznanych mi osób, żeby otrzymać jak najbardziej niezależną recenzje.
Strona sweek.com daje mnóstwo możliwości i regularnie umieszcza nowe "pisarskie wyzwania" z konkursami. Mnie się to podoba i za jej pośrednictwem umieszczam swoją twórczość w sieci. 
Konkurs My2018 od razu wydał się ciekawy. Pewien materiał już zgromadziłam, wprowadziłam korektę i dałam upust wyobraźni w pisaniu zakończenia. Efekt końcowy okazał się zupełnie inny tzn. dostałam totalnie różny feedback niż się spodziewałam! Praca "poszła" do oznaczenia tagami i niech się dzieje wola nieba w konkursie. 
Dzisiaj wyniki... i okazało się, że jestem w zaszczytnym gronie finalistów :) To po prostu nie do uwierzenia. Uważam, że tekst mi wyszedł, ale nie mierzyłam tak wysoko, żeby zostać wyróżnioną w takim składzie! 

Jest cudownie! Miła niespodzianka! Skaczę ze szczęścia!
Oczywiście, załączam linki do stron, a przede wszystkim do tej z moją pracą. Sami oceńcie, co i jak. Z chęcią posłucham Waszych komentarzy.
Linki:
https://sweek.com/read/99927/1400000162
https://blog.sweek.com/pl/wyniki-konkursu-my2018/

czwartek, 22 lutego 2018

Z serii: "Bo w życiu warto być choć trochę elastycznym"

Poszerzanie zakresów w rozciąganiu jako cel sam w sobie - od bardzo dawna przejawia się w moim życiu. Tak na poważnie, to nie wiem skąd :) Ćwiczenia fizyczne dają wiele korzyści i co do tego nie ma wątpliwości. Można kombinować na mnóstwo sposobów, każdy jest OK. 
Stretching mnie uspokaja, może dlatego go lubię. Uprzedziłam właśnie pytanie "A po co ci to?" :)
Nie wiem, po co ludzie spędzają długie godziny przy grach komputerowych i nie mam zielonego pojęcia, dlaczego w wolnym czasie niektórzy przesadzają z alkoholem, wiedząc, że potem będzie zgon (?) Nie rozumiem, nie podzielam, ale nic mi do tego. 
Z premedytacją męczę organizm i psychikę. Super widzieć choćby i mały progres, ale obolałe mięśnie i ogólne znużenie to też realia. Komu chce się ćwiczyć, kiedy nastrój dawno opadł, a zmęczenie daje się we znaki? Nie jest mi łatwo motywować się do czegoś, kiedy codzienność nie pomaga. Nie rozciągam się zawsze wtedy, gdy pojawi się ku temu sposobność. Czasem więcej, innym razem mniej. Raz z dużym entuzjazmem, a innym - malutkim. 
Mimo to, kiedy już mam za sobą co najmniej pół godziny samego stretchingu, po rozgrzewce of course, to lepiej mi na duszy :) Serio, nie myślę tyle o smutkach i nie zadręczam się bolesnymi przeżyciami. Ot, taki mój mały sposób na poprawę nastroju. Może nie jakiś spektakularny, ale skuteczny. 
Dość gadania, przechodzę do praktyki, a raczej do kilku foci dokumentujących wczorajsze pozycje. 
Tak! Będą OBRAZKI! Będzie śmiech, bo moje miny należą do tych nieco "głupawych". 
Z fachowego punktu widzenia, mam nadal braki, wiele należy poprawić, pogłębić, wyprostować plecy, mocniej się wyciągnąć... Nie mniej jednak, dawno nie robiłam żadnych zdjęć podczas rozciągania i pewne postępy jednak są.

niedziela, 4 lutego 2018

Wejść jako wolontariuszka, a wyjść jako przyjaciółka!

A zaczęło się ponad rok temu...
Wtedy też odwiedzając oddział onkologii dziecięcej spotkałam Natalię. Jeśli dobrze pamiętam była to sobota albo niedziela. Dzieciaków nie naliczyłam tam sporo, ot taki weekendowy dzień. Już miałam zawracać, kiedy dowiedziałam się, że w izolatce pojawiła się nowa osoba. No to poszłam!
Zobaczyłam nastolatkę, na oko z 14 lat. Przedstawiłam się, kim jestem i co tu robię. Usiadłam, pare pierwszych minut czułam się niepewnie, aczkolwiek rozmowa bardzo szybko zaczęła się kleić. Natalia okazała się bardzo mądrą i ciekawą świata dziewczyną. A co mega przykuwające niezwykle wrażliwą i dojrzałą. 
I nie skończyło się na tych jednych odwiedzinach. W szpitalu przy ul. Spornej pojawiałam się dość często i z niecierpliwością czekałam na spotkanie z moją ulubioną "podopieczną".

czwartek, 1 lutego 2018

Plany, plany, plany... i ich realizacja

Uwaga! Bez obrazków, sama treść, tylko dla wytrwałych :)
Powtarza się, że warto mieć plany i marzenia. Fajnie wierzyć w szczęśliwy obrót spraw i dążyć do czegoś. Taktyka małych kroczków na drodze w osiąganiu tego, czego chcemy bywa bardzo skuteczna. Ważne też, żeby cele były w miarę realne, a przynajmniej stopniowe. Przykład? Chcesz przebiec 15 km? Zacznij od kilometra, dwóch,... Trenuj regularnie, postaraj się, żeby motywacja nie spadała do zera po jednym nieudanym biegu.
Dosyć tych mądrości. Zaczęłam od nich, gdyż czasem sprawy jasne i oczywiste są tak zagmatwane i trudne.
Dzisiaj będzie trochę więcej o mnie. Ostatnie wpisy tu, a zwłaszcza na moim fanpage, dotyczyły spraw bardziej globalnych, tzn. różnych wydarzeń ze świata i moich komentarzy do nich. Mówi się, że Facebook prawdę ci powie, a jak nie masz na nim konta, to mało realne, że w ogóle istniejesz... Może odrobinę smutne, bardziej prawdziwe, bo nikt nie zaprzeczy, że duża część naszego życia przeniosła się do sieci.