czwartek, 1 lutego 2018

Plany, plany, plany... i ich realizacja

Uwaga! Bez obrazków, sama treść, tylko dla wytrwałych :)
Powtarza się, że warto mieć plany i marzenia. Fajnie wierzyć w szczęśliwy obrót spraw i dążyć do czegoś. Taktyka małych kroczków na drodze w osiąganiu tego, czego chcemy bywa bardzo skuteczna. Ważne też, żeby cele były w miarę realne, a przynajmniej stopniowe. Przykład? Chcesz przebiec 15 km? Zacznij od kilometra, dwóch,... Trenuj regularnie, postaraj się, żeby motywacja nie spadała do zera po jednym nieudanym biegu.
Dosyć tych mądrości. Zaczęłam od nich, gdyż czasem sprawy jasne i oczywiste są tak zagmatwane i trudne.
Dzisiaj będzie trochę więcej o mnie. Ostatnie wpisy tu, a zwłaszcza na moim fanpage, dotyczyły spraw bardziej globalnych, tzn. różnych wydarzeń ze świata i moich komentarzy do nich. Mówi się, że Facebook prawdę ci powie, a jak nie masz na nim konta, to mało realne, że w ogóle istniejesz... Może odrobinę smutne, bardziej prawdziwe, bo nikt nie zaprzeczy, że duża część naszego życia przeniosła się do sieci.
Uświadomiłam sobie, że rzadko dokumentuję coś, robiąc zdjęcia. Częściej coś zapiszę albo po prostu zapamiętam. A nawet jak mam te kilka foci, to nie spieszę się ze zrzuceniem ich na komputer. Internet aż kipi od obrazków, nie tylko tych z bajek dla dzieci. Zdarza mi się przeglądać turystyczne reportaże pełne niesamowitych zdjęć z całego globu, innym razem natrafiam na własne, zrobione wieki temu w nieodpowiednich momentach (jest okazja, żeby się pośmiać!), fajnie, że są. Faktem jest, że czasem łatwiej się ogląda niż czyta. Wszystko super, tylko pismo obrazkowe kojarzy mi się z hieroglifami. A to twór baaardzo odległej cywilizacji, a my chyba jesteśmy nieco dalej, nie tylko w czasie.
Tuż przed nadejściem Nowego Roku miałam w głowie kilka pomysłów na to, co chcę robić w 2018r. i do czego to powinno prowadzić. Zwykle te koncepty pochodzą z różnych beczek, ale łączy je jedno: droga do bycia spełnioną i szczęśliwą :) Czy to nie brzmi zbyt patetycznie? O kurcze, może trochę. Kto zna mnie nieco lepiej wie, że od teorii za wszelką cenę chcę przechodzić do praktyki. Teoretycznie wiem, z jakimi problemami boryka się współczesny świat. Kwestie konfliktów na skalę międzynarodową, głód, skrajna bieda, analfabetyzm, szalejące choroby typu AIDS, przemoc czy nadużycia na kierowniczych stanowiskach nie są nadal rozwiązane i jak nietrudno się domyśleć, bardziej znacząca i pozytywna zmiana prędko nie nastąpi. Praktycznie nie pogodzę zwaśnionych stron jakąś mediacją, nie sfinansuję leczenia wszystkich ciężko chorych osób ani nie pogonię nieuczciwych polityków. Jestem jedną z wielomilionowego państwa, siła przebicia i pieniądze nie powalają. Zwykły, szary obywatel ze mnie, nie wiem, którego sortu, jakiegoś pewnie. Nie mniej jednak będę, na swój "szary" sposób, realizować (albo chociaż próbować) swoje cele.
Przechodząc do rzeczy, przedstawię listę niektórych z nich.
1. "Niechorowanie" - dbałość o zdrowie w ujęciu somatycznym i psychicznym - równowaga musi być! Co może pokrzyżować mnóstwo planów? Problemy ze zdrowiem, swoje i bliskich, dlatego nie można zaniedbywać tego tematu.
2. Zrobienie progresu w pisaniu (np. opracowanie i domknięcie czegoś większego) i dobre rezultaty na studiach.
3. Poprawienie formy tzn. zwiększenie zasięgów w rozciąganiu, wzmocnienie organizmu oraz częstsze i bardziej regularne wizyty w fitness clubie. 
4. Wiara w siebie i budowanie pozytywnej samooceny.
5. Udane życie towarzyskie tzn. umacnianie wartościowych relacji i otwartość na inne osoby.
6. Radość z życia tj. dostrzeganie tych pierdół, na których wszystko stoi, małe przyjemności.
7. Cierpliwość i spokój - kurcze, naprawdę sobie tego życzę i będę się o to starać. Ciężko nie wybuchnąć czasem, ale po co nakręcać się w nerwach i mieć ochotę kogoś udusić?
8. Kontynuacja przygotowań do CAE i może podejście do niego?
9. Dalsza działalność w kwestii problemów społecznych tzn. udział w sensownych wydarzeniach tj. pikiety i protesty.
10. Przestawienie się na "normalny" zegar dobowy. Chodzenie spać o przyzwoitych porach i wieczorne "niezamulanie".
Zamknęłam się w 10! Drugie 10 też bym napisała, ale po kolei, nie wszystko na raz.
Jedziemy zatem z koksem i do boju!
:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz