środa, 28 czerwca 2017

"Jeszcze jeden oddech" Paula Kalanithi


Czy los może być jeszcze bardziej przewrotny, a życie zaskakujące? Czy człowiek, który na co dzień pracuje jako neurochirurg i stawia często czoła śmierci swoich pacjentów, sam może stać się jednym z nich?
Podobnych pytań, które zostają bez odpowiedzi, po przeczytaniu książki "Jeszcze jeden oddech"można postawić bardzo wiele. Autor, czyli sam Paul Kalanithi, to niezwykle ciekawa postać. Opisuje swoje przeżycia od wczesnej młodości, kiedy jest zafascynowany literaturą, późniejsze zainteresowanie mechanizmami rządzącymi ludzkim organizmem i biologią, po czysto medyczne, a precyzyjniej - neurochirurgiczne tematy. Oprócz poświęceniu pracy i byciu specjalistą wysokiej klasy w swojej dziedzinie, Paul pozostaje człowiekiem, który również przeżywa różne rozterki i cierpi.
Właśnie cierpienie odgrywa w tej opowieści jedną z wiodących ról, dotyka bowiem bezpośrednio samego bohatera. Kalanithi dowiaduje się o swojej chorobie - nowotworze płuc z przerzutami i nie boi się pokazać kruchości życia ludzkiego, walki z bólem o każdy kolejny dzień. 
Słowem: poruszająca i zapadająca w pamięć historia fachowca w swojej działce, a przede wszystkim wspaniałego człowieka, który nie bał się opisać swojego życia bez upiększeń i cenzury smutku. Paul Kalanithi przedstawia prawdę, jaka jest i nie brak mu w tym odwagi.
Podsumowując - nie da się przejść obojętnie obok książki "Jeszcze jeden oddech".
Zachęcam do przeczytania,
Wasza A.

Okładka książki Jeszcze jeden oddech

sobota, 24 czerwca 2017

Wakacje czas zacząć! :)

Dzisiaj, 24. czerwca, zdałam sobie sprawę, że rok szkolny/akademicki dla prawie wszystkich się skończył lub skończy w niedługim czasie. A co to znaczy? Oczywiście każdy z uczniów dobrze o tym wie, że zaczynają się wakacje. 
Co do podsumowań, które można poczynić w związku z tą datą, przyznam, że ten rok obfitował w różne wydarzenia, nabyłam nową wiedzę i przydatne umiejętności oraz nawiązałam obiecujące znajomości. 
Teraz pora na upragnione wolne. A czy będą to góry, morze, czy jedno i drugie, to już bez znaczenia, ważne, żeby wypocząć i nabrać siły na kolejne wyzwania, jakie przyniesie nam kolejny rok.
Pozdrowienia!
Wasza A.


środa, 21 czerwca 2017

Esej - "Póki żyję, to walczę. Póki walczę, to żyję."

                                                   ESEJ nr 1

Wszyscy chyba cierpimy w jakimś tam stopniu. To jest fakt. Życie toczy się dalej, czy tego chcemy, czy nie. Mogę mieć wrażenie, że zawisłam gdzieś w próżni, lecz nie zatrzymam biegnącego czasu. A na niego nie składają się tylko sekundy, minuty, godziny czy lata. W czas zapisują się momenty tj. nasze urodziny, pierwsze rozczarowanie, kolejny rok szkolny, awans w pracy czy siódme wakacje w tym samym miejscu. Te chwile, ich skupisko, to my sami. Jeśli myślisz, że człowiek to ssak naczelny z rodziny człowiekowatych, na którego składa się całe mnóstwo organów i narządów wewnętrznych, to jesteś, mój drogi w błędzie życia. Na co komu zdrowe serce czy sprawne nerki, jeśli nie ma w tobie tej głębi, tego skupiska momentów, ale również i uczuć wyższych – słowem duszy?

piątek, 9 czerwca 2017

Świetna wiadomość czyli mój wywiad z autorką "Dziuń.." :)

Znaleziony obraz
Okładka "Dziuni"

Kilka dni temu wpadłam na pomysł, że świetnie byłoby zaczerpnąć informacji u źródła i przeprowadzić wywiad z panią Anną Marią Nowakowską, autorką tak lubianych przeze mnie książek o przygodach Dziuni. A u mnie "pomysł równa się działanie", toteż dotarłam do autorki i poprosiłam ją o odpowiedzi na kilka moich pytań. Pani Anna na szczęście się zgodziła i w krótkim czasie otrzymałam wiadomość zwrotną. 
A teraz, kiedy mam już ten mini-wywiad, oczywiście wklejam go tutaj, na bloga i życzę wszystkim Wam miłego czytania <3 

Wywiad z Anną Marią Nowakowską:
Anna Gierczak: Dzień dobry! Dzisiaj spotkał mnie zaszczyt i mogę porozmawiać z moją ulubioną, polską autorką – Panią Anną Marią Nowakowską. Pierwszy raz zetknęłam się z Pani książkami za sprawą koleżanki, która napisała mi wiadomość „Przeczytaj „Dziunię”, spodoba ci się”. Szczerze mówiąc, myślałam, że żartuje sobie ze mnie. Samo słowo „dziunia” ma jednak pejoratywny wydźwięk, zgodzi się Pani?

środa, 7 czerwca 2017

"Wymarzony dom Dziuni" czyli trzecia część przygód Dziuni

Okładka książki Wymarzony dom DziuniO tym, że niekonwencjonalności i odwagi w pisaniu pani Annie Marii Nowakowskiej nie brakuje - o tym już wiecie, ponieważ poprzednie dwie części zostały przeze mnie zrecenzowane. 
A teraz mam do zakomunikowania jedną ważną rzecz, spod pióra tej nietuzinkowej autorki wyszła kolejna część dziuniowatych perypetii! Tak, prawda znowu wyjdzie na jaw, a i z pewnością niektórym się "dostanie". :)
Jeszcze nie miałam okazji dobrać się do "Wymarzonego domu Dziuni", ale zrobię to przy najbliższej sposobności. 
A tym, którzy jeszcze nie mieli żadnej Dziuni w rękach, życzę niesamowitych przeżyć i dogłębnych refleksji przy pierwszym kontakcie z tą bohaterką.
"Co nas nie zabije, to nas rozśmieszy"
Z pozdrowieniem,
Ania :) <3