niedziela, 4 lutego 2018

Wejść jako wolontariuszka, a wyjść jako przyjaciółka!

A zaczęło się ponad rok temu...
Wtedy też odwiedzając oddział onkologii dziecięcej spotkałam Natalię. Jeśli dobrze pamiętam była to sobota albo niedziela. Dzieciaków nie naliczyłam tam sporo, ot taki weekendowy dzień. Już miałam zawracać, kiedy dowiedziałam się, że w izolatce pojawiła się nowa osoba. No to poszłam!
Zobaczyłam nastolatkę, na oko z 14 lat. Przedstawiłam się, kim jestem i co tu robię. Usiadłam, pare pierwszych minut czułam się niepewnie, aczkolwiek rozmowa bardzo szybko zaczęła się kleić. Natalia okazała się bardzo mądrą i ciekawą świata dziewczyną. A co mega przykuwające niezwykle wrażliwą i dojrzałą. 
I nie skończyło się na tych jednych odwiedzinach. W szpitalu przy ul. Spornej pojawiałam się dość często i z niecierpliwością czekałam na spotkanie z moją ulubioną "podopieczną".
Nikt nie życzy sobie choroby, ani dorosły, ani dziecko czy nastolatka. Sytuacja trudna do wyobrażenia. Byłam tam tylko gościem, kimś z zewnątrz, na dobrą sprawę nie miałam nic wspólnego z takim oddziałem. O porażającej diagnozie, leczeniu i codziennym zmaganiu się z tym wszystkim może bardzo dużo powiedzieć sama Natalia. Przychodziłam tam jako wolontariuszka z ramienia fundacji Krwinka. Chciałam przydać się, zrobić coś, żeby choć na chwilę oderwać te młodziutkie osoby od myślenia o chorobie. Z młodszymi dzieciakami zwykle grałam w jakąś grę ( i tak - bardzo często przegrywałam - mówię z ręką na sercu). Ze starszymi to różnie, raczej rozmowa była na miejscu. Z Natalią nigdy nie mogłam się nagadać :) Ta niesamowita dziewczyna nauczyła mnie tylu rzeczy! Mogłabym się tutaj rozpisywać, ale podsumuję to inaczej: silna z NIEJ kobieta, prawdziwa BOHATERKA! 
O moich odwiedzinach u "grzecznej pacjentki" piszę w czasie przeszłym. To nie przez przypadek. Jest o wiele lepiej. Widziałyśmy się kilka dni temu w nieco innej scenerii. Poszłam do dziewczyny jako wolontariuszka, a wyszłam jako przyjaciółka :) Gadamy, śmiejemy się, a ja nie czuję się tą "starszą". Nasza znajomość trwa już jakiś czas i dogadujemy się świetnie. 
Natalia!
Jestem z Ciebie bardzo dumna. Dajesz światu tyle radości, siły i światła, które dociera nawet do takich jak ja. Dziękuję Ci za to wszystko i życzę zdrowia, nieustającego optymizmu oraz spełnienia nawet najbardziej zakręconych marzeń!
PS A na dowód ostatniego spotkania, a przede wszystkim Twojej kwitnącej formy - załączam zdjęcie:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz