Co
z tą siłą kobiet?
W przestrzeni publicznej i mediach coraz więcej
miejsca poświęca się sile kobiet i wzmacnianiu poczucia własnej wartości przez
przedstawicielki płci żeńskiej. Moje feministyczne serducho cieszy się na każdą
wzmiankę o siostrzeństwie i dostrzeżeniu potencjału w dziewczętach. Niemal
skaczę ze szczęścia, czytając mądre ciałopozytywne teksty i widząc, że można
odczarować ludzką fizjologię oraz zupełnie inaczej mówić np. o
miesiączce.
W moim odczuciu nigdy nie przesadzimy z pokazywaniem przykładów
girls' power i motywowaniem dziewcząt/kobiet do wzięcia życia w swoje ręce. To
właściwy kierunek, kiedy podkreślamy autonomiczne decyzje i akcentujemy, że
kobiety nie są nikomu winne uległości i uśmiechu. Cóż, świat musiał trochę
poczekać na zwrot w tę stronę, dlatego z wypiekami na twarzy oglądam wszelkie
tego typu kampanie.
