W dzisiejszych czasach często słyszę słowo "kryzys". Jako ludzie na co dzień zmagamy się z różnymi problemami. Wiadomo, że są one bardzo różne, od tych z życia osobistego tj. choroba, śmierć, rozstanie, zdrada, przez te związane z pracą/szkołą, po bardziej globalne tj. bezrobocie, załamanie wzrostu gospodarczego czy konflikty międzynarodowe. Jak widać, na ten temat można by mnożyć felietony czy nawet prace naukowe.
Kryzys to jakaś część życia, tak jest i już. Możemy go rozpatrywać jako coś nagłego, nacechowanego silnymi emocjami i jako punkt zwrotny.
Tylko co poradzić, kiedy kryzys przestaje być przejściowy i przekształca się w stan chronicznego smutku, beznadziei, cierpienia i wyczerpania? A jeśli dojdą do tego omamy, napady lęku czy gwałtowne zmiany nastroju? Tutaj mogłabym przytoczyć objawy z praktycznie całej psychopatologii, ale chcę podkreślić, że kryzys psychiczny to DUŻA sprawa. Mnóstwo form, różne nasilenie i częstotliwość, a przede wszystkim coraz większa powszechność występowania.
Nie wierzysz w to, co mówię? Trochę polskich statystyk dla niedowiarków!
- 1/4 osoby ma lub będzie mieć problemy ze zdrowiem psychicznym
- 0,5 mln Polaków cierpi na depresję
- 12 mln Polaków (w tym dzieci) cierpi na różnego rodzaju problemy i zaburzenia psychiczne
- 6/100 badanych ma myśli samobójcze
- a... na 38900 przypada 1 psychiatra dzieci i młodzieży...
Specjaliści zajmujący się szeroko pojętą ochroną zdrowia psychicznego nie od dziś biją na alarm, że dzieje się źle i sytuacja sama nie ulegnie zmianie na lepsze. Apele, postulaty, wywiady, wystąpienia i oczywiście obietnice ze strony władz co do planowanych reform, żeby usprawnić system.
Szkoda, że te zapewnienia to wciąż teoria. Problem jest, zapotrzebowanie na kompleksową pomoc w zakresie zdrowia psychicznego rośnie. Ludzie coraz częściej błądzą, nie wiedzą, co robić, gdzie szukać pomocy. Czują się źle, nie radzą sobie z pełnieniem ról społecznych, zawalają pracę, bywają odtrącani przez otoczenie i co najgorsze - przez najbliższych.
Czynniki sprzyjające takiemu stanu rzeczy:
- tematy tabu, zmowa milczenia i ogólna niechęć/wrogość do osób z zaburzeniami psychicznymi.
- brak edukacji
- bardzo trudny dostęp do porady specjalistycznej
Wyznam szczerze, że ja nie chcę żyć w takim kraju, gdzie stygmatyzacja chorób psychicznych jest na porządku dziennym i gdzie najlepszą radą jest: "Umiesz liczyć? Licz na siebie"
Ze względu na to, że chcę mieć wpływ na to, co się dzieje i nie umiem skończyć na narzekaniu - w sobotę wezmę udział w Marszu Żółtej Wstążki, który będzie miał miejsce w Warszawie.
Na koniec pragnę zachęcić wszystkich, którym sprawa ta nie jest obojętna do udziału w tym wydarzeniu!
Link:
https://www.facebook.com/events/374795289701822/?active_tab=about