A teraz mam do zakomunikowania jedną ważną rzecz, spod pióra tej nietuzinkowej autorki wyszła kolejna część dziuniowatych perypetii! Tak, prawda znowu wyjdzie na jaw, a i z pewnością niektórym się "dostanie". :)
Jeszcze nie miałam okazji dobrać się do "Wymarzonego domu Dziuni", ale zrobię to przy najbliższej sposobności.
A tym, którzy jeszcze nie mieli żadnej Dziuni w rękach, życzę niesamowitych przeżyć i dogłębnych refleksji przy pierwszym kontakcie z tą bohaterką.
"Co nas nie zabije, to nas rozśmieszy"
Z pozdrowieniem,
Ania :) <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz