środa, 30 grudnia 2020

Tekst z 3. numeru Silnych - Pozwólcie mi nie być laską z magazynu!

Poniższy tekst ukazał się w trzecim numerze czasopisma SILNE. Aperiodyk społeczny: https://issuu.com/silne.aperiodyk?fbclid=IwAR2SfMKuUHIpwtKa3O7UGXajpXcUz6S9zxBbyVrX_HvvqFzMECEjTWIM7Pc


Pozwólcie mi nie być laską z magazynu!

… bo ja nie chcę taka być, serio :)



    Kanon ugrzązł w mass mediach na dobre: masz być sexy albo nie pojawiaj się w ogóle. Świat nie chce twojej naturalności, on chce wydobyć z ciebie piękno! Pozwól sobie na luksus, na modę i szał! Ile razy to słyszałaś? Ile razy uświadamiałaś sobie, że coś tu zgrzyta, a w szpilkach nie wytrzymałabyś tylu godzin z uśmiechem na ustach? A przede wszystkim: ile razy poczułaś dysonans między tym, jak wyglądasz, a jak próbują ci wmówić, że powinnaś?

Bardzo daleko mi do coachingowych mówców, raczej wpasowuję się w nurt chronicznie szczerych, więc nie obiecuję, że nie będzie bolało.

środa, 9 września 2020

Siła kobiet w kampanii L'Oreal Paris - dlaczego nie skaczę ze szczęścia?

Co z tą siłą kobiet?

    W przestrzeni publicznej i mediach coraz więcej miejsca poświęca się sile kobiet i wzmacnianiu poczucia własnej wartości przez przedstawicielki płci żeńskiej. Moje feministyczne serducho cieszy się na każdą wzmiankę o siostrzeństwie i dostrzeżeniu potencjału w dziewczętach. Niemal skaczę ze szczęścia, czytając mądre ciałopozytywne teksty i widząc, że można odczarować ludzką fizjologię oraz zupełnie inaczej mówić np. o miesiączce. 



    W moim odczuciu nigdy nie przesadzimy z pokazywaniem przykładów girls' power i motywowaniem dziewcząt/kobiet do wzięcia życia w swoje ręce. To właściwy kierunek, kiedy podkreślamy autonomiczne decyzje i akcentujemy, że kobiety nie są nikomu winne uległości i uśmiechu. Cóż, świat musiał trochę poczekać na zwrot w tę stronę, dlatego z wypiekami na twarzy oglądam wszelkie tego typu kampanie. 

niedziela, 23 sierpnia 2020

Powracam do pisania!

    Dzisiaj przychodzę z testem, który został opublikowany w pierwszym numerze SILNE. Aperiodyk społeczny. Poruszam w nim tematykę ciałopozytywności i obiecuję, że tego typu treści będę publikować częściej. Dlaczego warto zaprzyjaźnić się z #bodypositivity? O tym poniżej!

 



Cielesne zamieszanie, czyli o co chodzi w Ciałopozytywności

    Ruch Ciałopozytywność gości w Polsce od niedawna, chociaż jego początki datuje się umownie na lata 90. XX wieku. Wtedy to dwie Amerykanki zapoczątkowały przełomową inicjatywę, która obnażyła krzywdzące mechanizmy stojące za kreowanym ideałem piękna. Connie Sobczak do działania popchnęły osobiste, trudne doświadczenia związane z zaburzeniami odżywiania i śmiercią siostry. Wraz z Elizabeth Scott, psychoterapeutką, postanowiła założyć organizację pozarządową, której celem będzie promocja bezwarunkowej akceptacji dla ciała bez względu na to, czy spełnia ono kryteria przyjętego kanonu, czy też nie. W centrum zainteresowania postawiły zdrowie i dobrostan człowieka oparte na szacunku oraz miłości do samego siebie. Cielesność rozumiały jako integralną część jednostki, której wcale nie trzeba zmieniać, by czuć się szczęśliwym.

niedziela, 11 listopada 2018

Niepodległość - flagi w górę! Nie spłoszmy orła!



Orzeł symbolizuje wolność, o którą walczyło tak wielu. Burzliwa historia naszego kraju mówi o wojnach, zrywach narodowo-wyzwoleńczych, a co za tym idzie - tysiącach poległych. Przez ostatnie 100 lat wiele się zmieniło. 

sobota, 10 listopada 2018

Igrzyska Wolności 2018 - dzieje się!


Nie myliłam się wysyłając zgłoszenie ws wolontariatu, ponieważ Igrzyska Wolności to wspaniałe wydarzenie. Od wczoraj działam jako wolontariuszka podczas tegorocznej edycji, która odbywa się w łódzkim EC1. Po pierwszym dniu mam już bardzo wiele wrażeń, oczywiście bardzo pozytywnych.


niedziela, 28 października 2018

Otwarte Oczy Ani! Co z aneczką nie tak?


Hej hej w deszczowy wieczór! Do mojego fanpage dodałam inny (nowy) link do strony na blogspocie. To dokładnie ta sama witryna, tylko ze zmienioną nazwą. Co nie podoba mi się w "świecie według aneczki"? 

czwartek, 11 października 2018

Trójeczka na starcie, czyli III. rozdział, w którym Ewa biegnie dalej


Rozdział III „Być Hamletem albo nie być Ewą”
Do dziś nikt nie wie, ile żyła pierwsza para ludzi. Nie wiadomo, czy Ewa doczekała się zmarszczek, a Adam pokaźnego mięśnia piwnego i nadciśnienia.
Dobro i zło, zło i dobro, proporcje zaczynają się mieszać, jedno przeważa, drugie niknie w oczach. Początek goni koniec, kobieta zna krav magę, mężczyzna opiekuje się chorym dzieckiem. Płeć żeńska wychodzi na ulice, a ta druga tłumaczy, dlaczego przez wieki miała tę pierwszą za „gorszy sort.” Ewa zarabia więcej niż jej męski odpowiednik, a on jąka się i myli sól z cukrem krzątając się po kuchni.
W końcu kobieta zastanawia się, dlaczego nie potrafi płakać oglądając komedie romantyczne. Potrafi podnieść nie tylko pokaźną sztangę, ale i głos. Ba, ona wrzeszczy, zrywa kajdany konwenansów i depcze niepisany elementarz dla małych dziewczynek o tytule „Co wypada, a co nie.”
Misternie wykonany gorset zabierał kobietom powietrze przez lata. Bladły, mdlały, wołały o ratunek miejscowych lekarzy, którzy mieli znaleźć cudowne remedium na stłamszony krzyk. Wielki świecie! Leczy się przyczyny, a nie gładzi skutki. Tamci może o tym nie wiedzieli, albo nie chcieli wiedzieć.
Ale dzisiaj to Ewa nie wie, jak to jest z tym życiem, złem, dobrem, dobrymi chęciami, leniwymi kłamcami i poplątanymi relacjami.
Jeszcze sto metrów… pięćdziesiąt… dwadzieścia… dziesięć… trzy… dwa… jeden…
Czas będzie przyzwoity, zadowalający, a może i lepszy. O kurka, rewelacyjny! Ewka, pobiłaś rekord, wzniosłaś się na wyżyny, zwycięstwo, tego jeszcze nie było! Ciężko na to pracowałaś, nie zastanawiałaś się nad tym, czy ćwiczyć, czy nie.