czwartek, 28 lipca 2016

Wakacyjnie

   Ostatnie sześć dni spędziłam w Tatrach, dlatego też byłam trochę nieobecna. Jestem już i zaczynam nadrabiać zaległości, a nazbierało się ich trochę.
  Na początek jednak kilka słów o wypadzie w góry. Planowałyśmy górskie wędrówki, toteż od razu, dzień po przyjeździe wyruszyłyśmy na podbój Tatr. Przez pierwsze 3 dni pogoda dopisywała, więc można było spędzić cały dzień na szlaku. Humory świetne, siły dość, czego więcej potrzeba do szczęścia ? Kasprowy Wierch, Liliowe, Świnica i powrót przez Halę Gąsienicową - zaliczone w piątek. Potem były Czerwone Wierchy, próba (niestety nieudana) dojścia na Morskie Oko, Dolina Kościeliska, Hala Ornak i Smreczyński Staw. Pewnie dałybyśmy radę pochodzić więcej, bo motywacja silna, ale cóż, warunki atmosferyczne nie pozwoliły na to. Zrobiło się deszczowo i nie sposób było wędrować w godzinach popołudniowych, dlatego wszystkie dłuższe wyprawy odłożyłyśmy na następne wakacje. 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz