Po pierwsze, żeby przybliżyć nieco styl pisarstwa pani Anny Marii Nowakowskiej przytoczę kilka krótkich fragmentów :
- (…) ludzkość ma w dupie cudze uczucia. Stany umysłu. Potrzeby. Ludzkość nie bawi się w subtelne dociekania, jeśli chodzi o emocjonalną niemojość. Mojość zaś, czyli uczucia własne, traktuje z najwyższą atencją, bacznie skanując otoczenie w poszukiwaniu powodu, żeby się nabzdyczyć.
- Perspektywę, która zmienia wszystko, można uzyskać po odpowiednim zmieszaniu składników: wódka, kropelka środka do usypiania koni, papieros.
- Kiedy już zrobią z ciebie wariata, proponują Ci pomoc psychologiczną.
- Dziuniość to stan umysłu, który może być kłopotliwy”.
Z "Dziuniami" zetknęłam się po raz pierwszy już jakiś czas temu, jednak są to utwory, które zapadają głęboko w pamięć i nie da nie przejść obok nich obojętnie.
Styl, który pełen jest zwrotów z języka bardzo potocznego i nie łatwo znaleźć w nim konkretne imiona, sprawia, że obie "Dziunie..." czyta się inaczej niż wszystko inne. To właśnie jako pierwsze zwróciło moją uwagę.
Autorka, w bardzo sprytny sposób, opisuje rzeczywistość Dziuni, która nie jest jednoznaczna. Można odnieść wrażenie, że te prześmieszne historyjki to prawda o naszym świecie - ujęta w krzywym zwierciadle. Jeśli chodzi o samą treść, perypetie tytułowej Dziuni naprawdę wciągają, a człowiek dziwi się, jakim cudem "pochłonął" te ponad 300 stron. Obie "Dziunie.." mogę polecić dosłownie każdemu, bez względu na wiek i płeć. Autorka, która w genialny sposób łączy humor, ironię i prawdę o świecie, pokazała, że polskie pisarstwo ma się naprawdę dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz