Będąc dzieckiem często słyszy się o "trzech magicznych słowach". Zatem sprawa musi być dziecinnie prosta, skoro człowiek ma kilka lat i już powinien orientować się w tym temacie. W zerówce panie nauczycielki powtarzają, że mądry i dojrzały człowiek zna te słowa i często ich używa. A dzieciarnia jest na takim etapie, że chce być uważana za bardzo dorosłych i takich, którzy wiedzą wszystko. Pomijam, że to przejściowy okres, :) ale trzymajmy się tego, że te młode osoby chłoną to, co powie im ktoś dorosły (rodzice i nauczyciele) i próbują wdrażać to w życie.
Proszę
Phi, wielka filozofia z tym "proszę"! Jeśli potrzebujesz czegoś od kogoś, to "proszę" pojawia się w takim zdaniu. Może być na początku albo na końcu - co kto woli. Ważne by się tam znalazło. Jednakże przy podawaniu czegoś drugiej osobie też warto go użyć.
Dlaczego się czepiam?
Nie czepiałabym się bez powodu. Język cały czas się zmienia i do powszechnego użycia wchodzi wiele obcych słów, a jeszcze inne - kiedyś uznawane za niepoprawne - teraz brzmią OK. Mimo to pewna kultura nas obowiązuje, zatem każdy dobrze wychowany człowiek i/lub taki, który nie chce uchodzić za prostaka powinien mieć w swoim podręcznym słowniku słowo "proszę". Mnie bardzo razi jak ludzie w restauracji wyniosłym tonem wręcz rozkazują kelnerowi, a rodzice z dziećmi wydają bezosobowe polecenia pani w lodziarni pokazując, kto tu ma pieniądze i rządzi (?)
Dziękuję
Kolejny banał? Dziękuję, dzięki, thanks! Mamy tu sytuację, kiedy otrzymaliśmy od kogoś (kubek gorącej czekolady, prezent na urodziny, szalik, bo zimno, czuły komplement, pomocną dłoń, itp.) i widzimy, że nie był to wymuszony gest. Czasem ma on większą wagę albo dotyczy czegoś bardzo potrzebnego w danym momencie. Tak czy inaczej chyba naturalnym jest, że odpowiemy "dziękuję". U bardzo wielu osób to reakcja wręcz automatyczna, a często wiąże się z uśmiechem w pakiecie.
Dlaczego się czepiam?
To kolejny komponent zachowania człowieka o właściwej kulturze osobistej. Celowo nie piszę "o wysokiej", bo chyba nie jest to coś kompletnie sophisticated, zarezerwowanego dla wąskiej grupy ludzi z loży "VIP".
Przepraszam
Na koniec zostawiłam coś cięższego kalibru. Przepraszam najczęściej wiąże się z przyznaniem się do popełnienia błędu i magicznym słowem okazuje się swoją skruchę. Wtedy szczerze, wyraża się żal i zapewnia, że wyrządzona krzywda nie była intencjonalna. W życiu nie musi chodzić o jakieś wielkie i haniebne szkody. Słowo "przepraszam" nie odnosi się do jakiejś określonej wagi przewinienia. Przeprasza się za spóźnienie, zbity wazon, nadużycie czyjegoś zaufania czy cierpliwości.
Według mnie takie szczere przeprosiny świadczą często o dojrzałości. To bardzo stosowne i po prostu naturalne, kiedy jesteś świadomy błędu, przyznajesz się do tego i bierzesz za to odpowiedzialność, bez żałosnego szukania wymówek i zganiania na wszystkich wokół. Wnerwia mnie, kiedy tzw. "porządny człowiek" spieprzy coś, a potem rozpaczliwie szuka wytłumaczenia, bo ktoś, bo coś, bo ciężkie dzieciństwo, brzydka pogoda, a w sumie to był przemęczony i po prostu nie mógł wiedzieć, że tak się nie robi... Oczywiście, że to żałosne w każdych ustach, ale jak masz tak gadać, to.... lepiej nie mów nic.
Przeprasza się także, kiedy np. chcesz przedostać się na drugi koniec zatłoczonej sali. Nie wyobrażam sobie pociągnąć kogoś z łokieć albo ukłuć palcem pod łopatką mówiąc "przepuść mnie".
Czy pamięć (i użycie) trzech magicznych słów powtarzanych w dzieciństwie to jakaś skomplikowana sprawa wymagająca co najmniej tytułu magistra czy zarobków znacznie powyżej średniej krajowej?
Pamiętaj nim zachowasz się jak nadęty arystokrata...
Dlaczego się czepiam?
Nie czepiałabym się bez powodu. Język cały czas się zmienia i do powszechnego użycia wchodzi wiele obcych słów, a jeszcze inne - kiedyś uznawane za niepoprawne - teraz brzmią OK. Mimo to pewna kultura nas obowiązuje, zatem każdy dobrze wychowany człowiek i/lub taki, który nie chce uchodzić za prostaka powinien mieć w swoim podręcznym słowniku słowo "proszę". Mnie bardzo razi jak ludzie w restauracji wyniosłym tonem wręcz rozkazują kelnerowi, a rodzice z dziećmi wydają bezosobowe polecenia pani w lodziarni pokazując, kto tu ma pieniądze i rządzi (?)
Dziękuję
Kolejny banał? Dziękuję, dzięki, thanks! Mamy tu sytuację, kiedy otrzymaliśmy od kogoś (kubek gorącej czekolady, prezent na urodziny, szalik, bo zimno, czuły komplement, pomocną dłoń, itp.) i widzimy, że nie był to wymuszony gest. Czasem ma on większą wagę albo dotyczy czegoś bardzo potrzebnego w danym momencie. Tak czy inaczej chyba naturalnym jest, że odpowiemy "dziękuję". U bardzo wielu osób to reakcja wręcz automatyczna, a często wiąże się z uśmiechem w pakiecie.
Dlaczego się czepiam?
To kolejny komponent zachowania człowieka o właściwej kulturze osobistej. Celowo nie piszę "o wysokiej", bo chyba nie jest to coś kompletnie sophisticated, zarezerwowanego dla wąskiej grupy ludzi z loży "VIP".
Przepraszam
Na koniec zostawiłam coś cięższego kalibru. Przepraszam najczęściej wiąże się z przyznaniem się do popełnienia błędu i magicznym słowem okazuje się swoją skruchę. Wtedy szczerze, wyraża się żal i zapewnia, że wyrządzona krzywda nie była intencjonalna. W życiu nie musi chodzić o jakieś wielkie i haniebne szkody. Słowo "przepraszam" nie odnosi się do jakiejś określonej wagi przewinienia. Przeprasza się za spóźnienie, zbity wazon, nadużycie czyjegoś zaufania czy cierpliwości.
Według mnie takie szczere przeprosiny świadczą często o dojrzałości. To bardzo stosowne i po prostu naturalne, kiedy jesteś świadomy błędu, przyznajesz się do tego i bierzesz za to odpowiedzialność, bez żałosnego szukania wymówek i zganiania na wszystkich wokół. Wnerwia mnie, kiedy tzw. "porządny człowiek" spieprzy coś, a potem rozpaczliwie szuka wytłumaczenia, bo ktoś, bo coś, bo ciężkie dzieciństwo, brzydka pogoda, a w sumie to był przemęczony i po prostu nie mógł wiedzieć, że tak się nie robi... Oczywiście, że to żałosne w każdych ustach, ale jak masz tak gadać, to.... lepiej nie mów nic.
Przeprasza się także, kiedy np. chcesz przedostać się na drugi koniec zatłoczonej sali. Nie wyobrażam sobie pociągnąć kogoś z łokieć albo ukłuć palcem pod łopatką mówiąc "przepuść mnie".
Czy pamięć (i użycie) trzech magicznych słów powtarzanych w dzieciństwie to jakaś skomplikowana sprawa wymagająca co najmniej tytułu magistra czy zarobków znacznie powyżej średniej krajowej?
Pamiętaj nim zachowasz się jak nadęty arystokrata...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz