poniedziałek, 25 czerwca 2018

Proś, dziękuj, przepraszaj!

Proszę! Dziękuję! Przepraszam!
Będąc dzieckiem często słyszy się o "trzech magicznych słowach". Zatem sprawa musi być dziecinnie prosta, skoro człowiek ma kilka lat i już powinien orientować się w tym temacie. W zerówce panie nauczycielki powtarzają, że mądry i dojrzały człowiek zna te słowa i często ich używa. A dzieciarnia jest na takim etapie, że chce być uważana za bardzo dorosłych i takich, którzy wiedzą wszystko. Pomijam, że to przejściowy okres, :) ale trzymajmy się tego, że te młode osoby chłoną to, co powie im ktoś dorosły (rodzice i nauczyciele) i próbują wdrażać to w życie.

Proszę
Phi, wielka filozofia z tym "proszę"! Jeśli potrzebujesz czegoś od kogoś, to "proszę" pojawia się w takim zdaniu. Może być na początku albo na końcu - co kto woli. Ważne by się tam znalazło. Jednakże przy podawaniu czegoś drugiej osobie też warto go użyć.
Dlaczego się czepiam?

Nie czepiałabym się bez powodu. Język cały czas się zmienia i do powszechnego użycia wchodzi wiele obcych słów, a jeszcze inne - kiedyś uznawane za niepoprawne - teraz brzmią OK. Mimo to pewna kultura nas obowiązuje, zatem każdy dobrze wychowany człowiek i/lub taki, który nie chce uchodzić za prostaka powinien mieć w swoim podręcznym słowniku słowo "proszę". Mnie bardzo razi jak ludzie w restauracji wyniosłym tonem wręcz rozkazują kelnerowi, a rodzice z dziećmi wydają bezosobowe polecenia pani w lodziarni pokazując, kto tu ma pieniądze i rządzi (?)

Dziękuję
Kolejny banał? Dziękuję, dzięki, thanks! Mamy tu sytuację, kiedy otrzymaliśmy od kogoś (kubek gorącej czekolady, prezent na urodziny, szalik, bo zimno, czuły komplement, pomocną dłoń, itp.) i widzimy, że nie był to wymuszony gest. Czasem ma on większą wagę albo dotyczy czegoś bardzo potrzebnego w danym momencie. Tak czy inaczej chyba naturalnym jest, że odpowiemy "dziękuję". U bardzo wielu osób to reakcja wręcz automatyczna, a często wiąże się z uśmiechem w pakiecie.
Dlaczego się czepiam?
To kolejny komponent zachowania człowieka o właściwej kulturze osobistej. Celowo nie piszę "o wysokiej", bo chyba nie jest to coś kompletnie sophisticated, zarezerwowanego dla wąskiej grupy ludzi z loży "VIP".
Przepraszam
Na koniec zostawiłam coś cięższego kalibru. Przepraszam najczęściej wiąże się z przyznaniem się do popełnienia błędu i magicznym słowem okazuje się swoją skruchę. Wtedy szczerze, wyraża się żal i zapewnia, że wyrządzona krzywda nie była intencjonalna. W życiu nie musi chodzić o jakieś wielkie i haniebne szkody. Słowo "przepraszam" nie odnosi się do jakiejś określonej wagi przewinienia. Przeprasza się za spóźnienie, zbity wazon, nadużycie czyjegoś zaufania czy cierpliwości.
Według mnie takie szczere przeprosiny świadczą często o dojrzałości. To bardzo stosowne i po prostu naturalne, kiedy jesteś świadomy błędu, przyznajesz się do tego i bierzesz za to odpowiedzialność, bez żałosnego szukania wymówek i zganiania na wszystkich wokół. Wnerwia mnie, kiedy tzw. "porządny człowiek" spieprzy coś, a potem rozpaczliwie szuka wytłumaczenia, bo ktoś, bo coś, bo ciężkie dzieciństwo, brzydka pogoda, a w sumie to był przemęczony i po prostu nie mógł wiedzieć, że tak się nie robi... Oczywiście, że to żałosne w każdych ustach, ale jak masz tak gadać, to.... lepiej nie mów nic.
Przeprasza się także, kiedy np. chcesz przedostać się na drugi koniec zatłoczonej sali. Nie wyobrażam sobie pociągnąć kogoś z łokieć albo ukłuć palcem pod łopatką mówiąc "przepuść mnie".
Czy pamięć (i użycie) trzech magicznych słów powtarzanych w dzieciństwie to jakaś skomplikowana sprawa wymagająca co najmniej tytułu magistra  czy zarobków znacznie powyżej średniej krajowej?
Pamiętaj nim zachowasz się jak nadęty arystokrata...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz