środa, 15 sierpnia 2018

Pewnego sierpniowego wieczoru Ed Sheeran zaczarował Polskę

Rok temu udało mi się kupić dwa bilety na koncert Eda Sheerana w Polsce na Narodowym. Dwanaście miesięcy oczekiwania to całkiem sporo, wiele działo się po drodze. Przed wyjazdem na koncert zastanawiałam się, czy występ popularnego brytyjskiego wokalisty to na pewno to, co chcę zobaczyć za ładną sumkę. Słowo się rzekło, przelew puszczony, więc jedziemy. 
Warszawa przywitała mnie słońcem (znowu!), brat odebrał z dworca, a Stadion Narodowy zrobił wrażenie już samą wielkością. 
Przed koncertem "właściwym" na scenie zaprezentowały się trzy supporty. Nie chcę się nad nimi rozwodzić, nie przytoczę nawet nazw, bo poziomem nie dorastają Sheeranowi do pięt. Popatrzyłam, posłuchałam i na ciąg dalszy w ich wykonaniu po prostu nie miałabym ochoty.
Na występ gwiazdy wieczoru warto było czekać i rok. Energia, charyzma, osobowość i niesamowity talent w osobie Eda Sheerana zamknęły usta wszystkim wątpiącym. To niesamowite, że na scenie pojawia się jeden rudy facet z gitarą, a tysiące ludzi witają go entuzjastycznie i szaleją do samego końca. Dużo gitary, przeboje, które w wydaniu live brzmią jeszcze ciekawiej, ciepły głos, udane żarty i niesamowity kontakt z fanami dają niepowtarzalny klimat i czynią wydarzenie niezapomnianym. Moje opisy w żaden sposób nie oddadzą emocji towarzyszących przez cały koncert, tego jak wstawaliśmy z miejsc, klaskaliśmy i śpiewaliśmy niektóre piosenki. "Thinking out loud", "Perfect", "Give me love" i wiele innych tego wieczoru brzmiały niesamowicie. Publiczność stanowiły osoby w różnym wieku obu płci i wszyscy świetnie się bawili.
Czas płynął niesamowicie szybko, ludzie się rozkręcili, a brawurowy bis rozłożył na łopatki. Miło widzieć (i słyszeć), jak talent, muzyka na żywo i osobowość bronią się same. Nie potrzeba tłumu muzyków, tancerzy, skandali, wulgarnych tekstów i teledysków przesyconych seksem. Jeśli ktoś tworzy, oddaje siebie muzyce, dodaje do niej nietuzinkowy styl bycia, to sukces ma jak w banku, a grono wielbicieli tylko to potwierdzi. 

Poniżej nieco grafiki :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz