Niedawno w moje ręce trafiła książka autorstwa Diane Chamberlain, współczesnej, amerykańskiej pisarki. Mimo wielu wartych uwagi pozycji na mojej półce, "Szansa na życie" przykuła moją uwagę, gdyż przeczytałam gdzieś w internecie, że Chamberlain pisze w stylu Jodi Picoult, którą bardzo cenię.
Tak czy siak, od razu zabrałam się do czytania. Już po paru stronach w stylu autorki dało się zauważyć podobieństwo do Picoult. Ale czy to źle? Pewnie, że nie, obie panie opanowały do perfekcji kunszt pisarski i moim zdaniem im więcej takich pisarzy/ek, tym ciekawsza i wartościowsza będzie literatura współczesna.
Ale do rzeczy, wracam do recenzowania. Jeśli chodzi o samą treść, to książka niezwykle mnie wciągnęła. Całość kręci się wokół zaginionej dziewczynki zmagającej się z bardzo poważną chorobą, toteż ja, mając kontakt z chorymi dziećmi na wolontariacie, byłam w stanie lepiej wyobrazić sobie i wczuć się w sytuację rodziców i bliskich małej Sophie. Autorka ukazała dramat tych ludzi, którzy na skraju wyczerpania obwiniają siebie wzajemnie i szukają sposobu na radzenie sobie z bardzo trudna sytuacją. Ponadto mimo zażyłych relacji skrywają oni swoje, głęboko schowane sekrety.
Mimo tych kilku wątków fabuła nie jest ani trochę zagmatwana, gdyż łączą się one w całość i wszystko jest jasne dopiero na sam koniec.
Diane Chamberlain trzyma nas w napięciu, ale robi to z umiarem, więc nie sposób zmęczyć się tą lekturą. Wszystko trzyma się sensu, dlatego też szybko się czyta.
Myślę, że "Szansa na życie" to powieść odpowiednia dla naprawdę szerokiej rzeczy książkoholików. Polecam szczególnie osobom, które nie boją się trudnych tematów i niebanalnych treści. Według mnie autorka ta udowadnia, że współczesna proza ma się świetnie i nie brak tutaj pisarzy/ek z pomysłem i talentem. 
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz