czwartek, 11 października 2018

Trójeczka na starcie, czyli III. rozdział, w którym Ewa biegnie dalej


Rozdział III „Być Hamletem albo nie być Ewą”
Do dziś nikt nie wie, ile żyła pierwsza para ludzi. Nie wiadomo, czy Ewa doczekała się zmarszczek, a Adam pokaźnego mięśnia piwnego i nadciśnienia.
Dobro i zło, zło i dobro, proporcje zaczynają się mieszać, jedno przeważa, drugie niknie w oczach. Początek goni koniec, kobieta zna krav magę, mężczyzna opiekuje się chorym dzieckiem. Płeć żeńska wychodzi na ulice, a ta druga tłumaczy, dlaczego przez wieki miała tę pierwszą za „gorszy sort.” Ewa zarabia więcej niż jej męski odpowiednik, a on jąka się i myli sól z cukrem krzątając się po kuchni.
W końcu kobieta zastanawia się, dlaczego nie potrafi płakać oglądając komedie romantyczne. Potrafi podnieść nie tylko pokaźną sztangę, ale i głos. Ba, ona wrzeszczy, zrywa kajdany konwenansów i depcze niepisany elementarz dla małych dziewczynek o tytule „Co wypada, a co nie.”
Misternie wykonany gorset zabierał kobietom powietrze przez lata. Bladły, mdlały, wołały o ratunek miejscowych lekarzy, którzy mieli znaleźć cudowne remedium na stłamszony krzyk. Wielki świecie! Leczy się przyczyny, a nie gładzi skutki. Tamci może o tym nie wiedzieli, albo nie chcieli wiedzieć.
Ale dzisiaj to Ewa nie wie, jak to jest z tym życiem, złem, dobrem, dobrymi chęciami, leniwymi kłamcami i poplątanymi relacjami.
Jeszcze sto metrów… pięćdziesiąt… dwadzieścia… dziesięć… trzy… dwa… jeden…
Czas będzie przyzwoity, zadowalający, a może i lepszy. O kurka, rewelacyjny! Ewka, pobiłaś rekord, wzniosłaś się na wyżyny, zwycięstwo, tego jeszcze nie było! Ciężko na to pracowałaś, nie zastanawiałaś się nad tym, czy ćwiczyć, czy nie.


Hamlet pytał. Miał dwa wyjścia: działać albo nie działać. Długo się zastanawiał, Ewa – nie. Duński książę ‒ mężczyzna, sprowadził na siebie i na wiele osób tragiczny koniec.
Jego decyzje i nie-decyzje plątały się w ciągu przyczynowo - skutkowych pomyłek, domysłów i namiętności. Może był sprawcą, a może jedynie narzędziem w ręku kogoś „nad”. Postrzegano go jako szalonego. Szaleniec, wariat, niestabilny emocjonalnie..., a może to najlepsza z form obrony przed przyzwoitą normalnością? Dzisiaj coraz trudniej zdefiniować, czym ona jest, a czym nie. Normalni ludzie obrabiają tyłki tym nieszablonowym, plując jadem dalej niż widzą, a ci szaleni ustępują w tramwaju miejsca kobiecie w ciąży uśmiechając się bezinteresownie. 
Żywot Hamleta dobiegł końca, a Ewa rano wstaje, wychodzi z domu i nie może ot tak zabić jakiegoś drania. Tylko patrzy na niego, mimo że ma ochotę potraktować go prawym sierpowym, ale ten wywyższający się bawidamek to jej szef.
Kim jest Ewa? Co tu robi? I dlaczego żyje gubiąc się między Adamami i Hamletami?
Na początku świata Ewa i Adam zjedli to nieszczęsne jabłko. Zawiedli Boga, ale przede wszystkim posiedli świadomość. Widzą zło i cierpienie, boli ich samotność powstała z różnych przyczyn. Dzisiejsza kobieta wie i nie wie, co robić i gdzie szukać punktu odniesienia. A ładne jabłuszko teraz ma dopiero gorzki smak...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz